Mariusz Wesołowski

Ekspert e-commerce

Kim jesteś i co robisz?

Razem z przyjacielem Sławkiem Rajchem robię internety (śmiech). Zajmuję się e-commerce, a konkretniej wszystkimi operacyjnymi sprawami związanymi z usługami dla e-sklepów. Po godzinach ogarniam strategie moich Klientów, w ciągu dnia doradzam, szkolę i wykładam z tak abstrakcyjnych zagadnień, jak choćby zachowania konsumentów w sieci. Najczęściej w Wyższej Szkole Bankowej, w Poznaniu. Jestem też E-commerce Managerem Grupy Raben, a w przeszłości koordynowałem projekty edukacyjne w Grupie Allegro.

Jaki sprzęt wykorzystujesz do pracy?

Po blisko dziesięcioletnim związku z Nokią (ostatni model 5800 Xpress Music) byłem przez krótką chwilę fanboyem iPhone 4 (po Symbianie „dziwnym nie jest”, jakby powiedział Wilq superbohater), ale kolejne wcielenia już mi się tak mocno nie spodobały, więc piątkę odpuściłem, a szóstka powędrowała w ręce żony :P Od dwóch lat wierny smartfonowi Sony Experia Z. Śmiem twierdzić, że to najlepsze urządzenie w swojej klasie. I nigdy, ale to przenigdy nie miałem z nim problemów. Laptopy korporacyjne: Dell, AsusAcer. Wykorzystuję wszystkie trzy, to nie żart. Bywa, że wszystkie jednocześnie. Do tego iPad 3 retina dla rozrywki. Kindle do czytania e-booków branżowych. Mysz – a4tech ML16. Bestia na 18 programowalnych przycisków. I przydają się absolutnie wszystkie. Także po godzinach, kiedy zamieniam się w barbarzyńcę z Diablo 3 ;-)

Z jakiego oprogramowania korzystasz?

Z biurowych głównie Outlook i pakiet Office, Windows Vista, 7 i 8. Sporą część tygodnia (około 1/3) poświęcam firmie logistycznej, a królestwem każdej firmy logistycznej jest Excel. W telefonie AquaMail Pro, nawigacja Play (uważam, że jest jedną z najdokładniejszych na rynku, a testowałem już wszystkie). Przeglądarki – Mozilla, IE, Chrome, Opera. Mobilnie głównie Chrome. Nie zamienię na żadną inną, mam świadomość ich wad. Oczywiście CRM do zarządzania sprzedażą. Oczywiście Sharepoint do zarządzania dokumentami w firmie. Naturalnie wszelkie produkty Google, bo uważam, że są świetne i w pełni potrafią zastąpić komercyjne płatne rozwiązania.

Mariusz-Wesołowski

Jaki byłby Twój zestaw marzeń?

Aktualnie jestem bardzo zadowolonym freakiem, który praktycznie w ogóle nie korzysta z dobrodziejstw produktów sygnowanych jabłuszkiem. Co wśród bez wątpienia wielu wad (nie kpię), ma jedną zaletę – nie mam marzeń sprzętowych, bo wszystko wygląda i pracuje tak samo. Zestaw marzeń zawiera niezliczoną ilość powerbanków (w szufladzie biurka, w skrytce w samochodzie, w torbie podróżnej, w kieszeni kurtki etc., etc.), bo baterie w smartfonach, bez względu na markę, to jest po prostu katastrofa.