Joanna Frota Kurkowska

Fotograf, specjalistka ds. mediów społecznościowych

Kim jesteś i co robisz?

Moje życie zawodowe podzielone jest na dwie połówki. Jedną z nich są szeroko pojęte nowe media (jako http://frotograf.com), a drugą fotografia (moje prace można znaleźć na http://skullcatcher.com czy https://instagram.com/skullcatcher). Opracowuje dla klientów strategie, pomagam im w poruszaniu się po nowych mediach i korzystaniu z nich. Tłumaczę zasady działania poszczególnych platform i mechanizmów, wspieram w zarządzaniu społecznościami oraz zajmuję się kontrolowaniem jakości treści wypływających do internetu. Kiedy wcielam się w rolę fotografki, zajmuję się tworzeniem reportaży z wydarzeń, uwieczniam wszelkiego rodzaju backstage, fotografuję sesje modowe lub tworzę portrety. Przez 10 lat mojej pracy zawodowej udało mi się współpracować z takimi klientami jak LPP S.A, Wp.pl, Onet, Dunkin’ Donuts czy Trójmiasto.pl. W wolnych chwilach fotobloguję i pisze o swoich inspiracjach na http://blog.skullcatcher.com

Jaki sprzęt wykorzystujesz do pracy?
 
Nie wyobrażam sobie teraz życia bez sprzętu Apple, choć przez wiele lat byłam fanką pecetów i marki Asus —  zresztą jeden z ich modeli Eee PC służy mi do dziś, jako maszyna do grania w Open Transport Tycoon i Herosów III. Miłość do Apple zaczęła się od iPhona 4S (zamienionego później na „zwykłą” 6), ale komfort i niezawodność, jaki ten system daje mi podczas pracy, zadecydowały o pojawieniu się w moim ekosystemie 15-sto calowego Mac Booka Pro (późny 2013), iPada Air 2 (nie wyobrażam sobie już czytania dłuższych tekstów czy przeglądania fotoblogów bez tabletu) i klasycznego iPoda (choć iTunesa to dla mnie jedna z największych porażek Apple). Do dziś nie mogę odżałować Blackberry, bo kochałam ten telefon i możliwość łatwego pisania tekstów na swoim Boldzie, ale w mojej dzisiejszej pracy ten system jest całkowicie nieprzydatny. 
 
Jeżeli chodzi o część fotograficzną —  jestem wierną fanką marki Nikon. Niestety posiadany D750 bardzo zawiódł moje oczekiwania, tak bardzo pompowane przez moje poprzednie aparaty: D50, D300 i D700. Za rok, dwa muszę rozglądać się za nową puszką, bo na ten moment Nikon nie oferuje mi nic interesującego, a D750 to pierwszy aparat z tej stajni, którego nie polecam. Jeżeli chodzi o obiektywy — gustuję w stałoogniskowych, ze względu na jakość i jasność, jaką oferują i tu również stawiam na Nikona (z jednym wyjątkiem, jakim jest Tamron 14 mm 2.8). W torbie zawsze noszę nikonowe 35 1.4 (mój ukochany obiektyw) i 85 1.4. Gdy zlecenie wymaga większej szybkości i jest to np. koncert w dużej hali, do torby lądują również 24-70 2.8 i poczciwe 80-200 2.8 —  obiektyw może nie pierwszej młodości, ale oferujący doskonałą jakość.
 
Bardzo miło zaskoczyła mnie w tym roku marka Fuji i ich X100T przez jakiś czas był moim pracowym narzędziem —  w przyszłości na pewno jeszcze postawię na tę markę, bo zaimponowali mi jakością swojego sprzętu i „obrazka”, wsparciem ze strony producenta i bardzo udanymi działaniami na polskim rynku. Prywatnie zdjęcia robię już wyłącznie analogami i staram się zawsze mieć przy sobie Mju II 35 mm 2.8. Obecnie próbuję opanować też Contaxa G2 z doczepionymi 28 mm 2.8. Jeżeli chodzi o filmy analogowe, to upodobałam sobie Fuji Superie X-Tra 400 i Kodaka Portre 400. 
 
Z jakiego oprogramowania korzystasz?

Wszystko zależy od projektu — staram się dopasować do zespołów, z którymi współpracuję (dlatego zdarzyło pracować mi się m.in. na Trello, Slacku czy Podio), ale czasem tez polecam im moje rozwiązania. Na co dzień nie wyobrażam sobie życia bez zwykłego papierowego notatnika — w nim zapisuję pomysły, listy i tworzę np. szkielety prezentacji. To wszystko w zależności od potrzeb, przenoszę potem do Evernote (z nakładką Alternote), Nozbe czy Keynote. Kiedyś myślałam, że ten system mnie spowalnia, ale finalnie zobaczyłam, jak bardzo wspomaga moją produktywność. Moim kalendarzem podstawowym jest Fantastical 2, który zastąpił mi ukochanego Sunrisa — choć nie należy do najtańszych, zwrócił mi się już po krótkim czasie użytkowania. Zdjęcia obrabiam od paru lat w Adobe Lightroom, a potem poprawiam w Photoshopie. Mobilne fotografie lądują już praktycznie tylko w VscoCam, choć kiedyś byłam wielką fanką Hipstamatica, Mextures i Afterlight.

Nie wyobrażam sobie życia bez DropBoxa, dla którego totalnie opuściłam znienawidzone przeze mnie Google Docs. Wyznaję zasadę „program/aplikacja nie może działać wyłącznie w przeglądarce lub/tylko na mobile” – stąd np. niechęć do Google Calendar czy rezygnacja ze słuchania muzyki przez np. Bandcampa. Od tej reguły są oczywiście wyjątki, ale nie wyobrażam sobie korzystania np. z kalendarza czy programu do zadań, które są tylko w przeglądarce. Staram się również cały czas nie szukać „czegoś lepszego” niż to, co mam obecnie — wolę ten czas przeznaczać na pracę.

Poza tym mój komputer to zbiór innych aplikacji i „pomagajek” takich jak CopyClip, Rescue Time/SelfControl, Stuff Expander, Cuberduck, Caffeine czy Flux (którego oczywiście wyłączam na czas pracy z fotografiami).

Do słuchania muzyki mam albo Swinsiana, albo Spotify (masy rzeczy nie ma w serwisach streamingowych, więc trzymam się również deskopowego playera).

Jaki byłby Twój zestaw marzeń?
 
W dużej części taki się u mnie już znajduje. Cały czas jednak biję się z myślami nad inwestycją w iMaca (oczywiście w najbardziej wypasionej wersji), ale to chyba pozostanie w sferze marzeń —  komputer stacjonarny przy moim systemie pracy to po prostu fanaberia. Jeżeli chodzi o fotografię to gdybym któregoś dnia pod drzwiami znalazła paczkę z kolejnymi egzemplarzami Mju II (zawsze staram się mieć co najmniej 2 w domu na wypadek, gdyby drugi się popsuł), Contaxem T3 i workiem filmów kodak Portra 400 to na pewno bym się nie obraziła. Na pewno cieszyłby któryś z topowych modeli Fuji (np. X-Pro2) z zestawem stałoogniskowych szkieł.