Arlena Witt

Kim jesteś i co robisz?

Jestem jutuberem, ale nie tylko. Prowadzę na YouTube autorski program „Po Cudzemu” o tym, jak lepiej mówić po angielsku. Skupiam się w nim na wymowie, która Polakom sprawia często kłopot i słownictwie, a wszystkiemu towarzyszą wstawki filmowe z seriali, filmów i teledysków. Oprócz tego na co dzień uczę angielskiego, prowadzę warsztaty i szkolenia z mediów społecznościowych i występowania przed kamerą, jestem tłumaczem, korektorem, copywriterem i fotografem. Mam też blog wittamina.pl, na którym już od pewnego czasu nie napisałam nic nowego, ale teksty, które tam wiszą, są dość uniwersalne i śmiało można czytać nawet dziś. Na przykład o tym, jak zwinąć słuchawki, żeby się nie plątały w kieszeni, jak złożyć prześcieradło z gumką, dlaczego mówimy dwa tysiące szesnasty, a nie dwutysięczny szesnasty i kiedy nie używać apostrofu.

Jaki sprzęt wykorzystujesz do pracy?
 
Na co dzień MacBooka Pro, a do montażu filmów Maca Pro. Filmy kręcę lustrzanką Nikona, a vlogi… dotychczas iPhone’em 6, a teraz 7 Plus, bo moim zdaniem da się robić ciekawe wideo smartfonem.
 
Z jakiego oprogramowania korzystasz?
 
Do wideo Adobe Premiere, do fotografii GIMP (tak, to nie jest literówka), a do tekstu Microsoft Word, choć bardzo nie lubię otrzymywać mailem plików DOC i DOCX – zachęcam do wysyłania TXT, jeśli tekst jest prosty i nie zawiera formatowania albo PDF do bardziej przyjaznego odczytu i z uwagi na to, że to uniwersalny format. Na telefonie najczęściej Snapchat, Twitter, Instagram i Snapseed to obróbki zdjęć zrobionych smartfonem.
 
Jaki byłby Twój zestaw marzeń?
 
Sprzęt już mam taki, jak chcę, nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Chyba że do zestawu można doliczyć też studio, to chciałabym takie mieć, w którym mam na stałe rozłożony sprzęt, oświetlenie i jest dużo naturalnego światła.